Rajdy dziennikarzy i pilotów

W tak zwanym „poprzednim systemie” wpadano na niegłupie pomysły. Niektóre z nich okazały się ponadczasowe i ponadsystemowe, na przykład Rajd Samolotowy Dziennikarzy i Pilotów. Pod tym hasłem do dzisiaj organizuje się lokalne imprezy, które mają pomóc w popularyzowaniu lotnictwa. Na przykład tą: http://bloggerlotniczy.blogspot.com/2011/09/iv-rajd-dziennikarzy-i-pilotow-1998-r.html albo tą: http://www.lbm.org.pl/blog/ii-zawody-samolotowe-pilotw-i-dziennikarzy-29-300717/

Dobrze byłoby pamiętać, że pomysł ma kilkadziesiąt lat i był z powodzeniem realizowany przez Aeroklub PRL. Dzięki wspólnym lotom dziennikarze piszący o lotnictwie wiedzieli, o czym piszą a lotnicy mieli zagwarantowaną obecność w prasie, radiu i telewizji. Punkty decydujące o miejscu załogi w klasyfikacji przyznawano za wykonywanie zadań lotniczych i za ocenę reportażu napisanego lub nagranego przez dziennikarza.

Tutaj macie plakietkę z II rajdu, który zorganizowano w 1964 roku (mam w domu jeszcze jedną, bodajże z 1967 – zdjęcie dodam jutro).

plakietka III Rajdu Dziennikarzy i Pilotów

A tutaj reportaż z takiej imprezy:

Jest też wzmianka prasowa z archiwum Przekroju.

Wrastanie w nowe miejsce

Od września przenieśliśmy się poza Kraków, mamy nadzieję, że na stałe. Moim zdaniem było warto: cisza, spokój, czyste powietrze, zupełnie inny zakres domowych obowiązków (doszło rąbanie drewna, odśnieżanie, grabienie, koszenie i inne, równie przyjemne i odświeżające).

Gdybyście planowali podobną zmianę, mam kilka nieśmiałych sugestii. Dzisiaj pierwsza: nie da się żyć okrakiem pomiędzy wsią i miastem. Jeśli masz dzieci, przenieś je do wiejskiej szkoły. Pracy pewnie na zawołanie nie zmienisz, ale pomyśl o tym w jakiejś rozsądnej perspektywie.

Dowiedz się, gdzie w okolicy są solidni: elektryk, hydraulik, mechanik samochodowy, wulkanizator, kominiarz, lekarz. Zrób rozpoznanie pobliskich sklepików, przy czym niech „pobliski” oznacza „znajdujący się w którejś z 5 – 10 najbliższych miejscowości. Poszukaj sklepów na miejscu. jazda do miasta kiedy potrzebujesz kupić kilogram gwoździ albo łopatę do śniegu nie ma sensu.

Rozmawiaj z sąsiadami, pytaj ich o wszystko, pomagaj w miarę możliwości. Nie pozwól lokalnemu proboszczowi, żeby wszedł Ci na głowę. Nie ulegaj próbom wymuszenia zmiany stylu życia.

Na dzisiaj tyle.