Co jakiś czas pojawiają się “newsy” o profanacji zwłok: a to w szpitalu, a to w prosektorium. Na przykład taki materiał. Pijani sanitariusze, zwłoki spadające z wózka, ostatecznie pozostawione na noc w magazynku. Straszne, poniżające, nieludzkie. Zapewne tak, z punktu widzenia rodziny i czytelników.
Tyle, że szpitale i prosektoria żyją swoim życiem, według niepisanych kodeksów etyki wypracowanych przez pokolenia pracowników. Być może coś się zmienia, nie wiem. Ostatni raz byłem przy sekcji i w prosektorium w ogóle jakieś 16 lat temu. Był tam pewien oryginał, nazwimy go “pan Kaziu”. Gość świątek i piątek w zimie i w lecie chodził w czarnych, skórzanych spodniach i podobnej kurtce. Zakres obowiązków miał szeroki: przygotowanie zwłok do sekcji, zamukanie ich po wszystkim, osługę chłodni, wydawanie zwłok itd., itp.
Kaziu nie stronił od alkoholu, w ogóle był jakiś taki hmmm mroczny. Wydaje mi się, że na swój sposób szanował zwłoki. Ale był daleki od traktowania umarłych jak żywych. Dla niego zwłoki, to tylko zwłoki. Zwłoki się przewozi, przerzuca na stół sekcyjny, lekarz je otwiera, coś tam dłubie a jego, panakaziowym obowiązkiem jest posprzątać, ot i tyle. Więc sprzątał, a że polegało to na zaszyciu mózgu w jamie brzusznej? Kto by go wkładał do czaszki?… To nie jest zgodne z zasadami sztuki, bo narządy powinny być umieszczone w miejscu albo przynajmniej w okolicy, z której zostały pobrane ale taka była panakaziowa szara codzienność.
Ta codzienność, to było również zaszywanie płodów z późnych poronień albo wcześniaków w jamie brzusznej przypadkowych zwłok. Coś w końcu musiał z nimi zrobić. Spalarni wtedy nie było. I to też jest naruszenie zasad sztuki i etyki. Ale o etyce panu Kaziowi prawdopodobnie nikt nie wspominał. Pan Kaziu robił co mógł i co potrafił zrobić. I w gruncie rzeczy był przyzwoitym, porządnym facetem wykonującym pracę, która pod budką z piwem kazała mu zajmować miejsce nieco na uboczu.
Większość prosektoriów ma swojego Kazia. Czasem kilku. Pracują od lat, i jakoś się to kręci. Do zwłok mają dystans, na swój sposób są w porządku. Wierzą w to, a nikt z otoczenia nie widzi powodu żeby tą wiarę zachwiać.
Można to zmienić jedynie zmieniając pracowników. Na młodszych, niepijących, dobrze wykształconych i zdecydowanie lepiej opłacanych. I już wiadomo, dlaczego jest, jak jest.